A woman in a brown coat holding autumn leaves in front of her face in a park during fall.

hejka, cześć!

jestem Marta i robię zdjęcia - głównie zakochanych ludzi, i chyba nie ma piękniejszej pracy niż moja. pochodzę z małej miejscowości pod Warszawą i wychowałam się w otoczeniu sosnowych lasów - może dlatego tak mnie teraz do nich ciągnie. obecnie mieszkam na warszawskiej Pradze, gdzie klimat jest zupełnie inny, ale równie inspirujący, a od przyszłego roku będę dzielić życie między Warszawą a Krakowem. kocham śluby! płaczę na komediach romantycznych i gdybym nie była fotografem to zapewne chciałabym być zawodową druhną, albo chociaż wedding planerką - śluby nieustannie mnie wzruszają i inspirują, szczególnie te które organizowane są na własnych zasadach i z dala od utartych schematów. 

A person in a tan trench coat holding an orange autumn leaf in front of their face, standing in a park during fall with trees and fallen leaves in the background.
A young woman with brown hair wearing a cream knit sweater standing among tall trees in a forest during sunset.
A black dog lying on a bed with a white and black striped blanket, looking at the camera with an open mouth, surrounded by flowers and colorful decorations.
A woman with long hair standing outdoors in a grassy area, with sunlight shining brightly behind her, creating a silhouette effect in a black and white photo.
A young woman wearing a red knit hat and beige sweater smiling as she holds a branch of a snow-covered pine tree in a snowy forest.

jak pracuję?

kilka słów o tym, czego możecie się spodziewać i o moim podejściu do ludzi, zdjęć i pracy. bo to super ważne, żebyśmy byli dla siebie stworzeni :)

Śluby

na ślubie możecie się po mnie spodziewać poruszania się jak ninja ale myślenia jak poeta. praktykuję pogląd, że ślub to jednak nie jest sesja zdjęciowa, i że moja obecność na nich ma na celu zapisanie najpiękniejszych momentów i uchwycenia ulotności pomiędzy nimi, bez zbędnej aranżacji i ustawiania - ani pary młodej, ani momentów. do siebie i mojej pracy podchodzę z dystansem i humorem, i nie skłamię jeśli powiem, że zależy mi, żebyśmy się lubili i sobie ufali, bo z tego magicznego mixu powstają najpiękniejsze relacje i wspaniałe zdjęcia.

czego nie robię na ślubach: nie kładę się na posadzce w kościele, nie wkładam obiektywu tam gdzie nie powinno go być, nie zasłaniam (a przynajmniej staram się z całych sił!) waszym mamom widoku, kiedy zakładacie sobie obrączki. jednym słowem - staram się nie przeszkadzać swoją obecnością wam i waszym bliskim w tym pełnym emocji dniu. zdjęcia to świetna pamiątka, ale nic nie zastąpi waszych wspomnień i przeżyć. ​ co robię na ślubach: pomagam (jeśli trzeba) w zapinaniu sukienki, płaczę razem z waszymi mamami, kiedy zakładacie sobie obrączki, żartuję sobie z waszym super śmiesznym wujkiem, podryguję na parkiecie kiedy muzyka jest po prostu zbyt dobra, żeby nie tańczyć. i przede wszystkim - szukam tych bardzo ulotnych momentów, podczas których mogę uwiecznić na zdjęciach czyste emocje - dzieciaki oszołomione kolorowym parkietem, babcię ocierającą łzę i was, kiedy uśmiechacie się do siebie po raz pierwszy jako mąż i żona. podczas ceremonii staram się być z boku i wkraczać do akcji tylko w najważniejszych momentach, a na weselu moją misją jest uwiecznić każdą roztańczoną parę, nawet jeśli jakaś ciocia będzie się przede mną chować za zasłonką (true strory!).  

szczerość + dyskrecja + wrażliwość

mogę się pochwalić dużym doświadczeniem w wątpliwym poczuciu humoru i zawsze się staram, żeby moje pary czuły się ze mną jak najbardziej komfortowo - dobrze wiem, że dla wielu ludzi bycie przed obiektywem może być nieprzyjemne i stresujące, i przede wszystkim - nienaturalne. nie da się zaprzeczyć, że jest to dziwna sytuacja - jakaś obca osoba ustawia cię w sztywnych pozach i jedyne o czym myślisz to czy wyjdziesz na tych zdjęciach jak ziemniak czy jak człowiek. dlatego staram się, żeby sesja była czymś zupełnie innym - wydarzeniem, przeżyciem, zabawą, randką z twoją drugą połówką (i ze mną, tym trzecim kołem u wozu, które wam trochę poprzeszkadza), której efektem ubocznym będzie dużo śmiechu i fajne zdjęcia - takie prawdziwe, wasze, niewymuszone.

zajmuję się znalezieniem odpowiedniego miejsca, pomagam w wyborze ubrań i zaaranżowaniu niezapomnianego klimatu, żeby zdjęcia były ponadczasową pamiątką i prawdziwą, szczerą migawką z danego czasu w waszych życiach :)  

Sesje

tego szukam, to łapię

vibe-check

fajnie by było, jakbyśmy nadawali na tych samych falach,

tu kilka rzeczy, które grają mi w serduszku:

kotki+pieski

nie biorę tutaj niczyjej strony, wszystkie zwierzaczki są równie wspaniałe. koty towarzyszyły mi przez większość życia, a teraz tak się złożyło, że moim najlepszym kumplem jest piesek. możecie być pewni, że wasi milusińscy pojawią się na fotkach, bo to przecież najważniejsi członkowie rodziny.​

gry

te planszowe ze znajomymi, i komputerowe samotnie, do wczesnych godzin porannych. ilość godzin nabitych w BotW to jednocześnie jedno z moich największych osiągnięć oraz najmroczniejszych sekretów.  nic mnie tak nie rusza, jak świetna historia, a gdzie ich szukać, jak nie w grach?

jesień 

dobra no nie oszukujmy się, w gimnazjum czytałam zmierzch, pełne szczęście osiągam na spacerze z pumpkin spice w ręku, a w mojej szafie jest więcej swetrów niż czegokolwiek innego. jesień to też najpiękniejsze możliwe światło do zdjęć!

pączki

królowie wypiekanych dobroci, z dziurką lub bez, nie dyskryminuję, to moja wielka, wielka miłość.

światło

zachody i wschody słońca, prześwity między drzewami, całkowicie zachmurzone niebo, bez znaczenia - lampę wyciągam tylko gdy trzeba uwiecznić wasze harce na parkiecie.

prawdziwe emocje

sprośne żarty, mocne uściski, całusy z zaskoczenia, jazdy na barana, spontaniczne imprezy taneczne dla dwojga, bitwy na śnieżki i (czasem) łzy wzruszenia. 

boho, slow, rustyk

te słowa zaczynają brzmieć jak jakiś kod - ale szczerze, estetyka boho-rustykalna odpowiada mi najbardziej, lubię ciepło, brak minimalizmu i kolory, zaś najpiękniejsze śluby to właśnie te w stylu slow. 

dobra, 
zróbmy to

przywitaj się i zobaczymy, gdzie nas poniesie.