hall-202.jpg

strasznie się cieszę, że się tu widzimy!  mam na imię Marta, jestem z Warszawy i robię zdjęcia - dziewięć na dziesięć zdjęć które zrobiłam to zdjęcia mojego kota, ale to jedno z dziesięciu przedstawia prawdopodobnie jakąś piękną, zakochaną parę, która zaufała mi na tyle, by się przy mnie rozczulić. bardzo miło mi cię powitać w mojej internetowej przestrzeni! rozgość się i poklikaj, może się okazać, że się polubimy i stworzymy razem coś pięknego, ale jeśli nie - podzielę się z tobą moim ulubionym kocim memem, żeby twój czas tutaj nie był stracony. 

hej, piękni!

 

poznajmy się!

fajnie by było, jakbyśmy nadawali na tych samych falach, tu kilka rzeczy, które grają mi w serduszku:

naturalne światło

zachody i wschody słońca, prześwity między drzewami, całkowicie zachmurzone niebo, bez znaczenia - lampę wyciągam tylko gdy jest już naprawdę ciemno.

prawdziwe emocje

sprośne żarty, mocne uściski, całusy z zaskoczenia, jazdy na barana, spontaniczne imprezy taneczne dla dwojga, bitwy na śnieżki i (czasem) łzy wzruszenia. 

boho, slow, rustyk

te słowa zaczynają brzmieć jak jakiś kod - ale szczerze, estetyka boho-rustykalna odpowiada mi najbardziej, lubię ciepło, brak minimalizmu i kolory, zaś najpiękniejsze śluby to właśnie te w stylu slow. 

koty

czyjeś, uliczne, dachowe i swoje. na pierwszym miejscu oczywiście mój rozpieszczony bachor, Lumos (tak, nazywam się Mamą kiedy mówię do swojego kota). chciałabym również zaznaczyć, że uwielbiam pieski, po prostu tak się złożyło, że mam kota :))

gry

te planszowe ze znajomymi, i komputerowe samotnie, do wczesnych godzin porannych. ilość godzin nabitych w BotW to jednocześnie jedno z moich największych osiągnięć oraz najmroczniejszych sekretów.  nic mnie tak nie rusza, jak świetna historia, a gdzie ich szukać, jak nie w grach?

jesień 

gdy słowo "jesieniara" zyskało rozgłos, praktycznie w tym samym momencie dostałam od moich znajomych kilka wiadomości z jesieniarowym obrazkiem, i nic dziwnego, bo idealnie się wpisuję w definicję. sweterki + pumpkin spice latte + deszcz = bardzo dużo szczęścia.

pączki

królowie wypiekanych dobroci, z dziurką lub bez, nie dyskryminuję, to moja wielka, wielka miłość.

"Love is the water of life, drink deeply."

- Michael Scott, The Office

jak pracuję?

kilka słów o tym, czego możecie się spodziewać i o moim podejściu do klientów, zdjęć i pracy. bo to super ważne, żebyśmy byli dla siebie stworzeni :)

sesje zdjęciowe

jeśli szukasz fotografa, z którym pośmiejesz się na sesji i który opowie ci kilka słabych żartów, żeby cię odstresować - jesteś w dobrym miejscu. mogę się pochwalić dużym doświadczeniem w wątpliwym poczuciu humoru i zawsze się staram, żeby moje pary czuły się ze mną jak najbardziej komfortowo. dobrze wiem, że dla wielu ludzi bycie przed obiektywem może być nieprzyjemne i stresujące, i przede wszystkim - nienaturalne. nie da się zaprzeczyć, że serio, to jest dziwna sytuacja - jakaś obca osoba ustawia cię w sztywnych pozach i jedyne o czym myślisz to czy wyjdziesz na tych zdjęciach jak ziemniak czy jak człowiek. dlatego staram się, żeby sesja była czymś zupełnie innym - wydarzeniem, przeżyciem, zabawą, randką z twoją drugą połówką (i ze mną, tym trzecim kołem u wozu, które wam trochę poprzeszkadza), której efektem ubocznym będzie dużo śmiechu i fajne zdjęcia - takie prawdziwe, wasze, niewymuszone. zdjęcia to tylko część naszej współpracy, pomogę wam też wybrać ubrania, zorganizuję rekwizyty i wspólnie wybierzemy super miejsce!

śluby

czego nie robię na ślubach: nie kładę się na posadzce w kościele, nie wkładam obiektywu tam gdzie nie powinno go być, nie zasłaniam (a przynajmniej staram się z całych sił!) waszym mamom widoku, kiedy zakładacie sobie obrączki. jednym słowem - staram się nie przeszkadzać swoją obecnością wam i waszym bliskim w tym pełnym emocji dniu. zdjęcia to świetna pamiątka, i dlatego tu jestem, ale nic nie zastąpi waszych wspomnień i przeżyć. 

co robię na ślubach: pomagam (jeśli trzeba) w zapinaniu sukienki, płaczę razem z waszymi mamami, kiedy zakładacie sobie obrączki, żartuję sobie z waszym super śmiesznym wujkiem, podryguję na parkiecie kiedy muzyka jest po prostu zbyt dobra, żeby nie tańczyć. i przede wszystkim - szukam tych bardzo ulotnych momentów, podczas których mogę uwiecznić na zdjęciach czyste emocje - dzieciaki oszołomione kolorowym parkietem, babcię ocierającą łzę i was, kiedy uśmiechacie się do siebie po raz pierwszy jako mąż i żona. podczas ceremonii staram się być z boku i wkraczać do akcji tylko w najważniejszych momentach, a na weselu moją misją jest uwiecznić każdą roztańczoną parę, nawet jeśli jakaś ciocia będzie się przede mną chować za zasłonką (true strory!).  

aniaiłukasz (555).jpg

dobra, zróbmy to

przywitaj się i zobaczymy, gdzie nas poniesie.