plenerowy ślub cywilny w lesie - Sielsko Anielsko
Są takie dni, kiedy wszystko po prostu „klika”. Pogoda, światło, ale przede wszystkim ludzie, którzy wiedzą, że w ślubie chodzi o nich, a nie o idealnie ułożoną serwetkę. Wiola i Alex zrobili to dokładnie tak, jak czuli – na leśnej polanie, blisko natury i z ogromną dawką wzruszeń.
Ślub cywilny w plenerze (bez zadęcia!)
Zapomnijcie o sztywnych urzędowych salach. Tutaj tłem był las, zapachem sosny, a muzyką szum drzew. Sielsko Anielsko to miejsce, które nie potrzebuje wielu dekoracji – zieleń robi robotę sama w sobie. Ceremonia na polanie była tak naładowana emocjami, że w pewnym momencie chyba każdy sięgał po chusteczkę (ja za aparatem też!).
Czyste emocje i zero pozowania
To, co najbardziej uderzyło mnie u Wioli i Alexa, to ich totalna naturalność. Zero reżyserowania, zero sztucznych uśmiechów do obiektywu. Było za to mnóstwo przytulasów, szczerego śmiechu i spojrzeń, od których robi się ciepło na sercu. To był klasyczny slow wedding, gdzie czas płynął jakoś inaczej, a goście mogli po prostu odpocząć na leżakach w otoczeniu lasu.