na luzie + po swojemu - ślub plenerowy w Siedlisku Polanka
Zieleń, która leczy z pośpiechu. Szum liści zamiast sztywnej etykiety. I oni - Asia i Kacper - w samym sercu natury, robiąc wszystko dokładnie tak, jak czuli. Bez pompy, za to z ogromnym sensem.
Katedra z liści
W Siedlisku Polanka ceremonię poprowadziły drzewa. Zapomnijcie o czerwonych dywanach – tutaj liczył się zapach lasu i miękkość trawy pod stopami. Było szczerze, bo prawda nie potrzebuje blichtru, i lekko, bo kiedy wokół masz tylko najbliższych, stres po prostu nie ma wstępu. Asia i Kacper wymienili przysięgi w miejscu, gdzie jedynym świadkiem „z zewnątrz” był wiatr w gałęziach.
Slow-wedding w czystej postaci
To nie była impreza z zegarkiem w ręku. To był jeden wielki, zielony oddech. Leżaki, zimne drinki, rozmowy, które trwają godzinami, i ten specyficzny rodzaj spokoju, który zdarza się tylko wtedy, gdy nikogo nie musisz udawać.
Zieleń była wszędzie – w dekoracjach, w tle i w nastroju. U nich luksusem był czas i wolność. Udowodnili, że najpiękniejsze „tak” pada tam, gdzie czujesz się u siebie, wśród ludzi, którzy znają Twoje najgorsze żarty i mimo to wciąż Cię kochają.